22.10.17

Lenio-jesienne ceramiczne ulepki

Ostatnimi czasy częściej prowadzę zajęcia z garncarstwa i ceramiki, niż sama coś lepię i wypalam. Czyli czasem jednak coś tam... :)
Aniołki Trojaczki
ceramiczne drobiazgi do powieszenia na ścianie

czerwony, fioletowy, niebieski




 Ceramiczne kwiatki - nie trzeba podlewać, nawozić, chronić przed słońcem, czy ślimakami. ;)

Kwoczki przysiadły na pieńku.


I druga gromadka kurek.


Sowy wśród mchów i paproci.



Kwiatki zakwitły na rabatce.



I tak to się plecie... 

Miłego dnia!
Anna

16.8.17

Frywolitkowa bombka

Robicie już bombki? Bo ja właśnie wyciągnęłam swoje. Jeśli ktoś ozdabia bombki dekupażem, albo inną szybką techniką - nie ma sprawy, spokojnie może czekać z tym do grudnia. Jeśli jednak mają to być bombki w koronkowych gatkach, to czas najwyższy wziąć się do pracy. Inaczej choinka w grudniu będzie stała na golasa. A tego chyba nie chcemy. ;)

Złota bombka we frywolitkowych gatkach



Bombka, którą ubrałam w koronki, to szklana stara bombeczka o średnicy ok. 6 cm. Stare malowidła się zatarły, więc umyłam ją do zera i pomalowałam złotą* farbką akrylową. Biała frywolitka bardzo ładnie się na niej prezentuje.



Tym razem nie mam dla Was nowego wzoru, przypomnę więc moje stare wzory na bombki, które znajdziecie pod tymi linkami (klikamy w obrazki):





Miłego dnia!
Anna

4.6.17

Daj kurze grzędę,

a ona - wyżej siędę!


Kury ceramiczne toczone na kole garncarskim. Własnoręcznie. Za grzędę służy im kwietnik, który zrobiła ze starej bramy.

Kurodzwonki



Kury są jednocześnie dzwonkami, bo ich nóżki są robią za duszki. Duszka, czy też dusza to to toś, co sprawia, że dzwon żyje. Dusza nazywana jest też sercem dzwonu, bo bije.


Aniołki syjamskie

Widzieliście kiedyś anioły syjamskie? Nie? To proszę bardzo! Aniołki syjamskie zrośnięte sukienkami. Na wieki wieków. Amen! Jak się robi takie anioły? Ha! Chcielibyście znać moje tajemnice? A zresztą Wam zdradzę tę tajemnicę - wystarczy chwila nieuwagi przy układaniu poszkliwionych biskwitów w piecu i gotowe!.



Skoro już kury i anioły pozują w ogrodzie, to pokażę go w większym kawałku.

Rzeczona skrzynia na kwiaty własnoręcznie zrobiona z półwałków, jakie się uchowały ze starej bramy.

Moje ukochane funkie - właśnie szykują się do kwitnienia.


Róża rosnąca na betonie - pięknie pachnąca Rose de Resht. Na razie nie pokażę całego tego kawałka ogrodu, bo jeszcze nad nim pracuję. Niestety, bez nakładów pieniężnych, więc chwilowo ręce mi opadły.


Ścieżka w naszym buszu prowadząca do części owocowej.


I kfiatuski w deszczu - naparstnica, dzwonek dalmatyński i fuksje. Kocham fuksje i kiedyś miałam sporą ich kolekcję - różne odmiany i kolory. Przechowywałam je na strychu, no i pewnej zimy wszystkie mi zmarzły.  :(  Na razie zatem mam tylko trzy odmiany i to nawet nie wiem, jakie, bo kupowane w markecie (a tam zazwyczaj nie bawią się w takie szczegóły, jak odmiany). 




Ach! Zapomniałabym o mojej ogrodniczce z kitką na bakier! Tutaj właśnie świeżo po wykopaniu kolejnego dołka pod różą. Dowody zbrodni na pyszczku. ;>

Co poza tym u mnie? No, cóż! Brudzę się, myję, piorę, brudzę się, myję, piorę...



Miłego dnia!
Anna

23.4.17

A czy Ty masz już swoje krasnoludki?

Bo ja mam. I te krasnoludki odwalają za mnie całą ciężką robotę.

W ramach wdzięczności co jakiś czas buduję im nowe domki. Rozstawiam domki po ogrodzie, żeby mi się nowe krasnoludki zalęgły.
Niestety, wczoraj znalazłam jeden domek, chyba siedmioletni, potłuczony. Wiatr zwalił na niego kantówkę, którą ktoś* postawił "na chwilę". Na szczęście ofiar w krasnoludkach nie było.  ;)




*) Oczywiście, że wiem, kto to był, ale co będę sama na siebie do siebie donosić.  :p

Miłego dnia!
Anna

21.4.17

Najpierw na biskwit, potem na ostro!

Już kilkakrotnie wspominałam, co to takiego ten biskwit. Ciągle jednak ktoś mnie o to pyta, zatem jeszcze raz.



Etapy wypalania ceramiki

Glina
Najpierw jest glina - wydobyta z ziemi, oczyszczona z kamieni i korzonków, wyrobiona, odpowiednio nawilżona. Z gliny można ulepić na przykład diabełka - takiego jak te diabełki, które pokazywałam ostatnio. 


Biskwit

Przedmioty ulepione z surowej gliny suszy się w temperaturze pokojowej i wypala na biskwit. Zazwyczaj w temperaturze około 900 stopni Celsjusza. W glinie zachodzą wówczas nieodwracalne zmiany i staje się ceramiką. Ale jeszcze kruchą, jak ciasteczko (stąd nazwa - od francuskiego słowa oznaczającego ciastka).
Poniżej moje ceramiczne aniołki, wypalone na biskwit. Podczas wypału glina zmienia kolor i na przykład z siwej robi się prawie biała.



Szkliwienie i wypał na ostro

Biskwity się szkliwi, czyli pokrywa zawiesiną szkliwa i wody, i ponownie wypala na ostro. Szkliwo to coś pomiędzy ceramiką a szkłem. Nie jest to farba, nie działa jak farba, bo farby zostają na wierzchu, zaś szkliwa stapiają się w jedno z czerepem. Szkliwa nie blakną, nie odpadają, zapewniają nie tylko kolor, ale gładkość i szczelność, co jest ważne w przypadku naczyń.
Temperatura wypału na ostro jest zazwyczaj znacznie wyższa w zależności od gliny. Ja najczęściej wypalam na ostro w temperaturach od 1000 do 1250 stopni.




Dynie skarbonki, które również niedawno pokazywałam przed wypałem, w tej chwili prezentują się w całej swej krasie.




 Na koniec wypalone na ostro diabełki. Jak widać, ten ulepiony z szarej gliny, został poszkliwiony prawie w całości, drugi ma poszkliwione tylko detale. Oba jednak zostały wypalone na ostro. W tym wypadku 1080 stopni Celsjusza.







Miłego dnia!
Anna

25.3.17

Ceramiczne figurki

Dotąd lepiłam same święte figurki - aniołki, Matkę Bożą, Dzieciatko Jezus, świętego Józefa. Przyszła wreszcie pora przypomnieć sobie i innym, że oprócz nich po świecie krążą również inne postacie - złe, podstępne, udające dobre tylko po to, by ściągnąć nas na złą drogę.
Ciekawa jestem, jak ocenicie te moje próby miniaturowej rzeźby? Czy widać, co to za postacie? Czy jednak powinnam je podpisywać.  :>

Tacy dwaj zakradli się do pracowni
Ceramiczne figurki - dwa diabły

Zastanawiałam się, czy by nie nadać im jakiś imion. Jednak nic odpowiedniego nie przychodzi mi do głowy. Może  Lucyfek i Ciemniaczek?

Ceramiczne figurki - dwa diabły

Ceramiczne figurki - dwa diabły

Jeden diabeł jest ulepiony z szarej gliny, która po wypale będzie prawie biała, drugi z ciemnobrązowej, która po wypale nabierze prawie czarnej barwy. Zastanawiam się zatem, czy je potem szkliwić, czy zostawić bez szkliwa. Szczerze mówiąc mi się najbardziej podoba surowa glina. A Wam jak się podoba?

Diabełki stoją na piecu do wypału ceramiki. Suszę sobie na nim patyczki na rozpałkę w kozie, którą ogrzewam pracownię. Koza to taki mały piecyk.

Ceramiczne figurki - dwa diabły

Ceramiczne figurki - dwa diabły

Ceramiczne figurki - dwa diabły

Do zobaczenia po wypale! :)
Anna